Jednego dnia zdawalam egzamin teoretyczny i praktyczny. Teoria o godz 14.
Bylo nas w grupie 6 osob. Przyszedl przesympatyczny Pan (niestety nie mam
glowy do nazwisk)i zaprosil do sali. Widzial ze nerwy nas zjadaja wiec
najpierw nas probowal rozruszac za co bardzo mu bylismy wdzieczni, Troche
smiechu i usiedlismy do komputerow. Czasu jest az nadto, zdarzylam sprawdzic
chyba z 5 razy aby z newrow nie zrobic bledu. Wynik pozytywny.
Ucieszylam ze tak sympatyczny Pan bedzie egzaminowal. Po wyjsciu z sali powiedzial zebysmy poczekali zaraz przyjdzie jego kolega i bedzie nas egzaminowal z jazd. I
zalamalam sie. Za ok. pol godz przyszedl drugi egzaminator, o dziwo mily
usmiechniety ale konkretny. Byla nas 4 nawet nie wiem czy 2 nie zdaly czy
mialy tylko teorie.
Poszlismy na placyk, najpierw nam wszystko objasnil ze najpierw wsiadamy do
samochodu i mamy sie przedstawic, potem wskazac plyny eksploatacyjne a potem
opisac swiatla, przygotowac sie do jazdy i wykonanc dwa manewry.
Ja bylam ostatnia wiec nerwy okropne. Bylam obkuta z plynow i swiatel: co
gdzie jak dziala a tu tylko wymienic. Wiec rach ciach. Potem przygotowalam
sie do jazdy i wykonanalm manewry. Wszyscy zdali plac. Potem czekamy na jazdy.
Jezdzilismy kazdy po 40 min.
Pierwsza dziewczyna nie zdala, potem chlopak, zdal, dziewczyna przede mna
wysiada radosna zdala i teraz ja. Trzeslam sie jak galareta. Wsiadlam, wita
mnie usmiech i slowa "Prosze przygotowac sie do jazdy".Wiec powiedzilama
sobie "spokojnie to umiesz" i pokolei sobie w myslach powtarzalam co
najpierw. Powiedzialam "jestem gotowa". Prosze cofnac i wyjezdzamy w prawo. W
samochodzie panowala bardzo spokojna atmosfera, moje serce o malo nie wypadlo
ale caly czas powtarzalam sobie spokojnie, skoncentruj sie i sluchaj. Balam
sie bardzo ze polecenia beda za pozno ale nie, wszystko mowil z duzym
wyprzedzeniem np. Na skrzyzowaniu z sygnalizacja swietlna prosze skrecic w
lewo, na skrzyzowaniu prosze zawrocic, gdy byly znaki nakazu lub zakazu to
jechalam tak jak prowadzily. (dziewczyna przede mna niezdala bo jechala
jednokierunkowa i byl nakaz skretu w lewo a ona pojechala prosto bo nie
powiedzial jej ze ma skrecic.A powinna czytac znaki). Jak byl znak stop to
uczono mnie, zatrzymaj sie i liczac do 3 rozejrzec sie). I tak robilam.
Widzialam bardzo duzo wszystkie linie ciagle, znaki poziome. Wszystko szlo
bardzo plynnie. Roznica miedzy jazda z istruktorem a egzaminatorem jest ogromna, nikt nie gada Ci caly czas to ty jestes kierowca i ty podejmujesz decyzje. Mozna sie
skoncetrowac na jezdzie. Pamietam jak skrecalam w lewo zawsze slyszalam a to podjedz, a
to za blisko a to nie tak. Zawsze jakies uwagi byly. To prawda zapamietalam
wszystko, wszystkie sugestie obu instruktorow i bardzo mi pomogly. I tak minelo 40 min.
Widzac ze zmierzam do osrodka myslalam ze serce mi wyskoczy. I uslyszalam w koncu:
egzamin pozytywny. szerkiej drogi.
Gdyby wszyscy egzaminatorzy byli tacy jak w ten Pan w Lomzy to moze egzaminy nie bylyby taka trauma.
Też uważam, że spokój i opanowanie na egzaminie to podstawa. Mnie też to uratowało. Gdy wjechałem już do LOKu w Elblągu wyłączyłem silnik i usłyszałem od egzaminatora: "Witam w gronie piaratów drogowych" to nie wiedziałem jak się otwiera drzwi z radości i szukałem klamki kilka sekund :)
Wiem, że łatwo powiedzieć: "opanowanie i spokój". Jednak przed przystąpieniem do egzaminu warto nad tym popracować.
piedor
Egzamin: 3 lipca 2007
Kategoria: Katageria B
Dołączyła: 09 Lip 2007 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-12, 09:27
A ja zostawilam torebke w samochodzie i pobieglam do meza. Dobrze ze ja bylam ostatnia bo moja torebka by sobie pojechala dalej. Nawet sie nie kapnelam, dopiero maz jak mnie wyscialam powiedzial zebym zabrala torebke. a potem z godzine siedzialam w WORDzie bo ze szczescia nie bylam w stanie usiedziec.
_________________ Pozdrawiam
piedor
Egzamin: 3 lipca 2007
Kategoria: Katageria B
Dołączyła: 09 Lip 2007 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-12, 09:29
Oczywiscie nie siedzialam w WORDZie tylko chodzilam jak w obledzie i podskakiwalam krzyczac prawie ze to niemozliwe.
Gratulacje :) ale uważam ze jak tak się stresowałaś to jak by przyszedł ten pan co tam tak specjalnie dale popalić żeby odporność na stres sprawdzić to by tak kolorowo nie było
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum