Ile razy zdażyło się że kierujący przed nami migaczem sygnalizuje skręt w lewo a odbija w prawo ? Ile razy ktoś zatrąbił by właczyć światła dzienne/nocne ? Ile razy nam się zdażyło pomylić? Oszczędzajcie te biedne klaksony ;) nie raz można zawału dostać kiedy skupisz sie na prowadzeniu auta a nagle nie z gruszki nie z pietruszki słyszysz dzwięk morderczego klaksonu... :D
Niestety, często spotykamy się na drogach z brakiem cierpliwości i drażniącą muzyką klaksonów na ulicach. Najbardziej dziwi mnie fakt, gdy jedzie L-ka (egzamin), a za nią taksówkarz, czyli kierowca z doświadczeniem, który trąbi na kursanta. Najśmieszniejsze, jest to, że ludzie bardzo szybko zapominają, jak sami wsiadali do L-ki. Ciekawe, jakby czuł się taki taksówkarz jadący na egzaminie (np. z powodu przekroczenia punktów), a za nim kolumna trąbiących samochodów?
Czy nie uważacie, że zbyt często przesadzamy z używaniem klaksonów?
Nie mam jeszcze prawka, ale dojeżdżając codziennie do pracy komunikacją miejską denerwują mnie kierowcy autobusów, którzy na wszystkich i na wszystko trąbią, jakby to ich popędzanie i rozpraszanie dźwiękiem miało w czymś pomóc. Jednak najbardziej żenujące są dla mnie korowody trąbiących samochodów, których kierowcy są gośćmi na jakimś ślubie.
:) i to jest prawda. Tylko, że Policja ma chyba za dobre serce i nie karze za to wykroczenie. A chyba szkoda...
Oczywiście, milo jest chyba popatrzyć na nowożeńców-optymistów, to zwykle mila, ciepla i wzruszająca chwila, ale... z calym do nich szacunkiem - i do ich święta - to ich prywatna sprawa, że się pobierają i naprawdę nie muszą zakłucać spokoju na ulicy. To jest poprostu niebezpieczne.
Bo przecież:
1. Poruszają się kolumną pojazdów z bardzo małą prędkością tamując ruch uliczny - nagminnym jest tu zajeżdzanie drogi innym pojazdom w celu uniemożliwienia wyprzedzenia pojedyńczych pojazdów czy całej kolumny,
2. Rozpraszają uwagę innych uczestników ruchu drogowego - co najszybciej prowadzi do wypadku,
3. Zagłuszają dźwięki sygnałów nadawanych przez pojazdy uprzywilejowane,
4. Na przejściach dla pieszych - niewidomych i słabowydzących zagłuszają sygnalizację - co na bardziej rozbydowanym skrzyżowaniu(np.Jedności Narodowej obok Rektoratu US) może mieć tragiczne skutki.
A tak już na marginesie, być może ten zwyczaj jest i odorbinę sympatyczny, ale w miejsowościach, gdzie każdy zna Młodą Parę, a ta, przejeżdzając przez wieś, czy malutkie miasteczko pozdrawia sąsiadów.
Ale w dużym mieście??? To już doprawy przesada...
_________________ Prawdopodobnie najlepsza szkoła w regionie!
piedor
Egzamin: 3 lipca 2007
Kategoria: Katageria B
Dołączyła: 09 Lip 2007 Posty: 10 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-09, 10:12 Sposob na trabiacych
Taka rade dal mi moj instruktor (napewno znany wiekszosci ale moze nie wszystkim).
Klakson mozemy uzyc w sytuacji bezposredniego zagrozenia.
Wiec jesli jakas "palant" trabi na nas a my albo uczymy sie dopieroczyli mamy L albo jest jakas inna przyczyna np. nie wlaczamy sie do ruchu bo uwazamy ze jeszcze nie teraz to zdas silnik, wysiadz podejdz do "przemilego. trabiocego kierowcy" i zapytaj sie co sie stalo. Jak zrobi oczy i zacznie wymyslac to powiedz ze dal Pan sygnal o zagrozeniu wiec pytam sie co sie dzieje.
Juz widze jego mine HAHA
Wysłany: 2008-05-09, 22:42 Re: Sposob na trabiacych
piedor napisał/a:
Taka rade dal mi moj instruktor (napewno znany wiekszosci ale moze nie wszystkim).
Klakson mozemy uzyc w sytuacji bezposredniego zagrozenia.
Wiec jesli jakas "palant" trabi na nas a my albo uczymy sie dopieroczyli mamy L albo jest jakas inna przyczyna np. nie wlaczamy sie do ruchu bo uwazamy ze jeszcze nie teraz to zdas silnik, wysiadz podejdz do "przemilego. trabiocego kierowcy" i zapytaj sie co sie stalo. Jak zrobi oczy i zacznie wymyslac to powiedz ze dal Pan sygnal o zagrozeniu wiec pytam sie co sie dzieje.
Juz widze jego mine HAHA
świetne :D
jestem instruktorem i nienawidze sytuacji jak kursantowi zgaśnie auto a z tyłu jakiś niecierpliwy trąbi :/
Ja jestem zdania, że agresja budzi agresję w człowieku. W przypadku, gdy miałbym wystartować do gościa podminowany, to byłoby ciężko, bo przeważnie nie popuszczam. Jednak wolę zapobiegać niż leczyć i staram się unikać takich sytuacji, ponieważ nie ręczę za siebie.
Piedor podsunęła dobry pomysł, który może kiedyś uda mi się wykorzystać, jednak niezbyt szybko.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum