Chciałbym tutaj opisać swoje problemy przy nauce jazdy i zapytać Was, czy mieliście podobne? Mój instruktor twierdzi bowiem, że moje problemy są zupełnie oryginalne i niespotykane u innych kursantów. Instruktor narzeka przykładowo, że wciskam sprzęgło niepotrzebnie powoli i ostrożnie, a znowu popuszczam je zbyt gwałtownie. I może tam, technicznie rzecz biorąc, ma rację. Tyle tylko, że jest to zupełnie zgodne z wszelkimi życiowymi nawykami. Prawie każdy bowiem przedmiot wymaga dokładnego i ostrożnego chwycenia lub naciśnięcia, a potem sposób cofnięcia ręki może być już szybki i niedbały. Z używaniem nogi jest podobnie. Nieraz musimy coś precyzyjnie popchnąć nogą, ale potem technika cofnięcia nogi nie ma już znaczenia. Jeśli sprzęgło samochodowe działa odwrotnie, wbrew tej naturalnej kolejności, to nasuwa się myśl, że ktoś chyba cały ten mechanizm obmyślił niezbyt mądrze. Często po prostu jest tak, że na etapie tworzenia wynalazku akceptuje się rozwiązania prowizoryczne, najprostsze w budowie, a potem zostają one uświęcone jako standard i przedostają się do produkcji seryjnej, wywołując daremne pytania kolejnych pokoleń, dlaczego coś wymyślono tak niewygodnie. W ogóle sprzęgło wydaje mi się regulatorem niezwiązanym bezpośrednio z kierowaniem. Przyspieszyć, zwolnić, skręcić - to tylko dotyczy kierowania bezpośrednio. Wymaganie ode mnie, żebym ja własnoręcznie (własnonożnie) rozłączał silnik od kół, wydaje mi się równie absurdalne, jakby wymagać ręcznego podłączania prądu do świecy w odpowiednim momencie skoku cylindra. Ja muszę się skupić na kierowaniu, a nie myśleć o innych sprawach! Podobny stosunek mam do kierunkowskazów. Instruktor tłumaczy, że trzeba komunikować innym... Komunikować z innymi to ja się mogę w kawiarni, a nie podczas kierowania. To są zupełnie dwie różne dziedziny życia. Nawet, kiedy inni kierowcy sygnalizują mi swoje zamiary, odczuwam to niemile, jakby mnie rozpraszali rozmową o swoich planach na przyszłość. Mruga mi taki, że zaraz skręci w prawo, może jeszcze doda, że potem kupi marchewkę i zrobi obiad? Akurat mnie to ciekawi. Najbardziej lubię skrzyżowania bezkolizyjne, bo tam wreszcie nie muszę się przejmować życiowymi planami obcych osób. Komunikacja i kierowanie, to jak powiedziałem, dwie różne dziedziny. Mój instruktor bardzo wyraźnie przekonał się, jakie są skutki, kiedy do mnie mówi podczas jazdy. Natychmiast moja uwaga się rozprasza, a właściwie, co gorsza, więcej uwagi idzie na słuchanie go, a mniej na drogę. Uszy chłoną dźwięk, w wyobraźni pojawiają się obrazy, a obraz rzeczywistości jest już gdzieś na słabszym tle. Omal w ten sposób nie wjechałem pod tira. Kiedy skupiłem się na słuchaniu instruktora, wielotonowa ciężarówka docierała do mej świadomości równie słabo, jak latająca po pokoju mucha. A on tego nie rozumie i twierdzi, że inni kursanci mogą jednocześnie słuchać i prowadzić, a może jeszcze grać w szachy.
Kamas Pomógł: 1 raz Dołączył: 25 Mar 2012 Posty: 57
Wysłany: 2012-04-19, 19:41
Podzielność uwagi i obsługa sprzęgła to podstawa. Mówią, że to kobiety mają większą podzielność uwagi.
Ja na pierwszej jeździe dawalem sobie radę poza terenem zabudowanym, ale jak doszły kolejne elementy jak znaki to była lipa, bo ich nie widziałem.
Na kolejnych 6h jazd już starczało uwagi na obserwowanie znaków i otoczenia.
Na ostatnie jeździe byłem w centrum i znów trzeba było na więcej elementów zwracać uwagę. Jutro kolejna. Nie mogę się doczekać.
Co do sprzęgła to traktuj jak robaka, a nie jak jajko. Najpierw plask do podłogi, a potem delikatnie noga do góry, aby bo nie rozsmarować na całej podłodze.
Na pierwszej jeździe niemal nic nie widziałem prócz pasa po którym jechałem. Nie przejmuj się. Bądz rozluźniona i skupiona. Która to twoja godzina jazd?
Sory, że ci płeć zmieniłem. Nie bierz tego do siebie. Za dużo kawy, a za mało snu.
Co do kierunków do podstawa jak światło stopu. Jeśli ktoś włączył lewy i czeka to wiesz, że możesz go wyminąć z prawej jeśli masz miejsce. Jeśli jadący przed tobą zacznie migać to wiesz, że albo skręca albo omija jakąś przeszkodę. Więc to znak, że trzeba się do oporu skupić, bo przeszkodą może być rowerzysta lub pieszy, a przecież nie chcesz nikogo zabić. Kierunkowskazy to również podstawa przy planowaniu przejazdu przez skrzyżowanie.
Przedewszystkim się nie stresuj. Poproś instruktora aby przed bardziej skomplikowanymi krzyżówkami sprowadził dzię na parking i ci rozrysował jak powinieneś pojechać. Pomaga.
Osk to miejsce pracy dla ludzi cierpliwych.
Bez urazy, ale nie chciałbym spotkać kierowcy, który nie używa kierunków.
driver
Kategoria: B Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Sty 2012 Posty: 35
Wysłany: 2012-04-19, 22:47
Ja niestety często spotykam takich kierowców ułomnych o kierunkowskazy. Zmora naszych dróg, ostatnio brakowało mi centymetrów do kraksy. Jeszcze trochę i pewnie do fizycznego kontaktu by doszło też wtedy po wyjściu z auta.
Kamas Pomógł: 1 raz Dołączył: 25 Mar 2012 Posty: 57
Wysłany: 2012-04-21, 17:02
Wczoraj jak zawracałem na głównej z wykorzystaniem pasa do skrętu w lewo debil w bmw mi wymusił z podporządkowanej i faka jeszcze pokazał. Dobrze, ze się spodziewałem, że może tak zrobić bo osk mogłoby mieć kolejną eLkę do naprawy. Poprzednia dostała w dupę od kuriera jak hamowała na stopie przed przejazdem kolejowym. Szkoda wyceniona na 3000zł.
Pierwsze boje=pierwsza/druga jazda??? Jeśli tak to nie masz się czym przejmować
Ja znam gościa, który już podczas pierwszej jazdy się stłukł, coś podobnego do tej bmki w podporządkowanej tylko w drugą stronę.
Kamas Pomógł: 1 raz Dołączył: 25 Mar 2012 Posty: 57
Wysłany: 2012-04-22, 17:04
Jeśli odwrotnie to wina głównie instruktora, ale po części również jego.
Ja prawie przerysowałem bok aLki i stojący 5 metrów od skrzyżowania samochód. Na skrzyżowaniu stał cinki skręcający w lewo, a ja miałem pojechać w prawo i chciałem się wcisnąć między cienkiego i prawy krawężnik i bym to źle ustawione autko przerysował. Rys:
http://www.autocentrum.pl...35107007.04.jpg
Chyba zniechęciłem autora do wypowiadania się w tym wątku. Na następną jazdę muszę zapamiętać, aby na styk nie przejeżdżać , bo mogę się styknąć i zgrzytnąć
xd.
No to uważaj na takie wciskanie. Mi kiedyś właśnie jeden taki próbował się pospieszyć i wjechać za mnie, tylko że on z podporządkowanej wyjeżdżał a my staliśmy w sznureczku przed światłami. No i tak się wciskał, że usłyszałem "zzggggrrrrr"...
Kamas Pomógł: 1 raz Dołączył: 25 Mar 2012 Posty: 57
Wysłany: 2012-05-06, 19:35
Teraz to wiem. Człek się na błędach uczy, a jest to mniej bolesne(i kosztowne) jeśli obok siedzi instruktor.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum