Wysłany: 2009-01-27, 01:41 Nauka teorii w domu, egzamin, a później praktyka
Co o tym myślicie?
Zamiast 30. godzin obowiązkowych i nudnych wykładów z przepisów ruchu drogowego – nauka w domu, a potem egzamin teoretyczny. Dopiero po jego zaliczeniu praktyczna nauka jazdy. Takie rozwiązanie zakłada powstająca w Ministerstwie Infrastruktury ustawa o kierujących pojazdami. Projekt ma trafić do Sejmu w pierwszym półroczu. Fot. Piotr Kamionka
Ubieganie się o prawo jazdy kategorii B (tzw. amatorskie, czyli najpopularniejsze) będzie nieco łatwiejsze już od 1 marca dzięki rozporządzeniu ministra infrastruktury, zmieniającemu regulamin egzaminu. Zostanie skrócony czas jazdy po mieście podczas egzaminu z 40 do 25 min. Uproszczona będzie też pierwsza część egzaminu. Do tej pory kursant musiał w aucie pokazać światła, klakson, wlew paliwa, oleju itp. Po zmianach będzie losował zestaw pytań, a do wskazania będą tylko dwa elementy.
Choć kandydaci na kierowców nowości te przyjmują z zadowoleniem, to wielu z nich uważa, że zmienić się powinien sam system szkolenia. Teraz kandydat na kierowcę musi w autoszkole zaliczyć 30 godz. obowiązkowych wykładów z teorii oraz 30 godz. jazd z instruktorem.
Maciej Grabowski, który niedawno odebrał prawo jazdy, uczył się sam, a testy ściągnął z internetu. Twierdzi, że wykłady w szkole jazdy to strata czasu i pieniędzy. – By zaliczyć teorię wystarczy podręcznik dla kierowcy i testy. Dodatkowe tłumaczenia nie są potrzebne – uważa Grabowski. – Powinno się zlikwidować obowiązkowe wykłady teoretyczne – dodaje.
– Podobna zmiana jest już w nowej ustawie o kierujących pojazdami, która w drugim kwartale trafi pod obrady Sejmu – uspokaja Jakub Dąbrowski, rzecznik ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Projekt przewiduje, że kandydat na kierowcę będzie się uczył teorii sam przez internet, potem będzie musiał zaliczyć wewnętrzny egzamin w szkole jazdy i dopiero trafi do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego na sprawdzian państwowy – dodaje Dąbrowski.
Ustawa m0że wejść w życie najwcześniej jesienią. Dlatego dyrektor łódzkiego WORD Zbigniew Skowroński uważa, że zmianę trzeba wprowadzić znacznie wcześniej. Jego zdaniem nowe zasady mogłyby się znaleźć już w rozporządzeniu, nad którym prace właśnie kończy resort infrastruktury. – Pora skończyć z fikcją i ułatwić życie kandydatom na kierowców. Mam sygnały, że wykłady z teorii w szkołach jazdy są nudne, kursanci ziewają, a przepisów i tak uczą się w domu – mówi.
Skowroński się obawia, że prace nad ustawą będą się przeciągały w nieskończoność, dlatego wysłał w tej sprawie pisma do ministra Cezarego Grabarczyka, a także do wybranych parlamentarzystów.
Krzysztof Kwiatkowski, senator Platformy Obywatelskiej, uważa postulowane zmiany za słuszne. Ale zanim zacznie lobbować w tej sprawie, chce zasięgnąć opinii ekspertów.
Szkoły jazdy pomysł komentują ostrożnie, ale ze wskazaniem na „nie”. Właściciele autoszkół uważają, że mechaniczne rozwiązywanie testów to jedno, a rzeczywista nauka zasad ruchu drogowego – zupełnie co innego.
Ryszard Górecki, właściciel łódzkiej szkoły nauki jazdy, uważa, że zajęcia teoretyczne są potrzebne. – Nie chodzi o tworzenie papierowych kierowców, tylko takich, którzy będą umieli zareagować na drodze w określonej sytuacji – mówi.
Olga Stańczyk z warszawskiej autoszkoły jest podobnego zdania. Samodzielną naukę przez internet porównuje do takich samych lekcji języka obcego: bez konsultacji nie da się dobrze opanować przepisów ruchu drogowego.
O swoich stratach szkoły jazdy mówią niechętnie. Ryszard Górecki twierdzi, że u niego szkolenie teoretyczne jest prawie gratis: kurs kosztuje niecałe 1,3 tys. zł, a godzina jazdy 40 zł, czyli teoria kosztuje 100 zł. Właściciel jednej z poznańskich szkół nauki jazdy szacuje, że na likwidacji wykładów straci około 300 zł od osoby.
Także szefowie WORD-ów są ostrożni. Paweł Bejda ze skierniewickiego ośrodka jest zwolennikiem teorii na wykładach. Argumenty: chodzi o wyjaśnienia, a nie mechaniczne wkuwanie formułek.
Jestem po kursie i mam mieszane uczucia co do auto szkół.Uważam że za te kwotę to naprawdę powinni się instruktrzy przyłożyć,a ja mam wrażenie Ze robią wszystko aby jak najwięcej wyciągnąć z klienta.Ja swój kurs zaczęłam we wrześniu,a skończyłam go dopiero w grudniu .Czas poświęcony na teorię skróciłam o 2 tygodnie,ucieszyłam sie zdanym egzaminem wewnętrznym bo to był warunek na rozpoczęcie jazd...i tu zaczęły się schody.Okazało się że w tej auto szkole są tylko 2 samochody(porażka)czas przedświąteczny też dał znać o sobie raptem z 3 instruktorów zostało 2 i to jeszcze jeden z nich uczył na ciężarowe więc na osobowe został się jeden i zaczęło się ,jak na początku miałam jazdy 3 x w tygodniu to potem częstotliwość zmniejszyła się do 2h w tygodniu lub co pół tora tygodnia i moje jazdy zakończyłam dokładnie 20 grudnia.No i na pierwszym praktycznym poległam,miałam 7 lutego i jak narazie dałam sobie spokój bo jak wiadomo to kosztuje ;jazdy dodatkowe ,potem następny egzamin...Uważam że w cenie kursu auto szkoły powinny gwarantować 2 godziny dodatkowo za niezdany pierwszy egzamin praktyczny w Wordzie w ramach całego kursu.Taki kursant wie wtedy co mu nie poszło i na pewno będzie mu raźniej o niepowodzeniu rozmawiać z kimś z kim przejeździł 30h,a z tego co wiem mało osób wraca do swojej auto szkoły po niezdanym egzaminie no i znów stres w związku z nowymi osobami.Wile czynników słada się na stres,jedni są bardziej odporni inni mniej,ale niestety egzaminatorzy o tym zapominają Ze sami przeżywali taki sam stres.Pozdrawiam.
Egzamin: Kwiecien 2009 Pomogła: 1 raz Wiek: 20 Dołączyła: 08 Mar 2009 Posty: 96 Skąd: Wykopana z piekła
Wysłany: 2009-03-11, 00:17
To współczuje Ci..
Nie wszystkie ośrodki są takie....
Ja np zapisałam się do Klisia (którego polecam ) w moim rodzinnym mieście ( a nawet i osiedlu :)) i jestem bardzo zadowolona.
teorie zaczęłam 15 grudnia i skończyłam miesiąc później (troche powypadało mi zajęc z powodu świąt) i praktykę zrobiłam w dwa i pół tygodnia ..
u nas instruktorów na osobowe auta jest siedmiu a aut chyba nawet więcej niż 7 :))
Każdy z nich jest bardzo zaangażowany w uczenie swoich kursantów
i tu poraz kolejny posłużę się swoim przykładem :))
Ja jeździłam z kilkoma intruktorami ale oczywiście najwięcej ze swoim prowadzącym (który planuje w najbliżeszej przyszłości zostac egzaminatorem ):)) Nigdy nie było problemu z godzinami czy miejscem rozpoczęcia zajęc (raz nawet podjechał po mnie pod szkołe) i na dodatek jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym.. od prozaicznych esemesów (czasem nawet na tematy nie dotyczące kursu ) po rozmowy (to akurat moi znajomi ) na temat problemów teorytycznych .. Mimo, że kurs skończony , dalej co weekend wykupuje sobie u niego 3 godziny , aby nie zapomniec jak się jeździ .. poza tym ja uwielbiam jeździc autem ( a rodzice mi nie pozwolą swoimi.... cóż.. sama bym się nie tknęła mercedesa mamy , czy mondeo taty >.< są za duże ) A sobota rano za kierownicą z kubkiem kawy i sympatycznym ( choc sarkastycznym , jak ja , wymagającym - ''kat'' ale i zabawnym ) istruktorem to miły sposób na zrelaksowaniem się po cięzkim tygodniu
A co do egzaminu... cóż moim zdaniem nie powinnaś winic ośrodka , gdyż to nie instruktor a TY trzymałaś kierownice , a jeśli sobie teraz odpuścisz to czeka Cię jeszcze wiele podejśc do egzaminu ... Ale to Twój wybór
Dzięki za słowa otuchy no i do pozazdroszczenia atmosfery na kursach,ja tak że uwielbiam jeździć samochodem,a instruktor z którym miałam ostatnie godziny( doświadczony z 30 to letnim stażem)powiedział że mam to coś bo dobrze jeżdżę natomiast większość godzin miałam z takim młodym co to instruktorem był od pół roku no to co on miał za doświadczenie?Bardzo żałuję że od początku nie miałam praktyki z tym starszym nabrała bym większej wprawy,a przede wszystkim umiejętności. No cóż mam nadzieję że kiedyś uda się, a jak już się uda to napiszę.Pozdrawiam serdecznie.
Egzamin: Kwiecien 2009 Pomogła: 1 raz Wiek: 20 Dołączyła: 08 Mar 2009 Posty: 96 Skąd: Wykopana z piekła
Wysłany: 2009-03-11, 23:32
Hm.. doświadczenie instruktora .... mi się osobiście wydaje , że to bardziej zależy od podejścia i jakby to nazwac... daru nauczania innych , gdyż np. mój instruktor prowadzący ma staż 2-letni ( drugi , z którym też sporo jeździłam , 5 letni około ).. ale fakt faktem , że ktoś , kto uczy 30 lat , wie co robi :))
Wierzę w Ciebie :)) i czekam na wiadomośc
_________________ Miss me when I'm mothafucka gone
Kiss me when I come back home ;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum