Wysłany: 2011-09-11, 18:57 Prezent/upominek dla instruktora jazdy ?
Nie chodzi mi tu o żadną łapówkę ;)
Tylko o zwyczajny upominek za to, że dzięki za dobrą naukę, zdałem/am za 1-szym razem. Może ktoś coś takiego robił i mi podpowie co by było najlepsze w ramach podziękowań za kurs Słyszałam, że butelka wódki, ale czy to dobry pomysł ?.
Egzamin: Kwiecien 2009 Pomogła: 1 raz Wiek: 21 Dołączyła: 08 Mar 2009 Posty: 96 Skąd: Wykopana z piekła
Wysłany: 2011-09-12, 00:51
Hmm to zalezy jakievrelacje masz/mialas z instruktorem :) jesli dobre i sie lubiliscie - wodka dobry pomysl :) jesli nie mieliscie wiezi zadnej to po prostu podziekuj :)
ja np dwa lata ponad jestem od egzaminu i do dzis rozmawiamy przez telefon lub smsy :) ode mnie dostal jacka danielsa ;)
_________________ Miss me when I'm mothafucka gone
Kiss me when I come back home ;)
Ja jestem przeciwny takiej praktyce. OK, spędzamy razem sporo godzin (jedni bardziej sporo), ale przecież to jego praca. Tak naprawdę to chyba wiele zależy od okoliczności przyrody - jak zdam za pierwszym razem, to z radości, że nie muszę wykupować poprawek, owszem; jak zdam za dziesiątym razem, to chyba z ulgi...
Zdałem za drugim, w żaden szczególny i ponadprogramowy sposób nie dziękowałem. Ale może to dlatego, że po prostu nie bardzo za gościem przepadałem...
Jeśli chcę podziękować instruktorowi, to polecę go znajomemu. Albo kiedyś wyślę do niego dzieciaka na kurs. Dobra opinia to jedna z lepszych form.
Półlitrówka to może i dobry pomysł, wystarczy, jak kto woli. My się zebraliśmy większą ekipą po zakończeniu egzaminów i w kilku kursantów zaprosiliśmy instruktora do pubu. Było wesoło, powspominało się gasnące silniki, palenie gumy z ręcznego, zarysowany błotnik itp. To dobry sposób na zakończenie przygody ze szkołą.
Wciąż mnie to dziwi - że zawsze prezenty muszą się kręcić wokól alkoholu - piwo, wóda, whisky. Kilka dni temu czytałem o instruktorze - drogówka robiła akcję porankową i przyłapali takiego jednego, co to uczyl kursantkę na podwójnym gazie. Chcesz podziękować? - Kup mu bon do spa, daj kupon do myjni albo sklepu motoryzacyjnego. Skoro jeździcie razem dziesiątki godzin, to nie wierzę, że nie gadacie - wiesz więc pewnie, czy coś czyta, słucha - książka albo płyta to też niezły prezent. A wyniesie tyle samo mniej więcej co butelka.
driver
Kategoria: B Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Sty 2012 Posty: 35
Wysłany: 2012-03-03, 18:14
Ja jestem ciekawy innej sprawy: Jak TO wygląda w innych krajach?
Słyszał w ogóle ktoś, by tam w jakikolwiek sposób dziękowali za naukę?
Kamas Pomógł: 1 raz Dołączył: 25 Mar 2012 Posty: 57
Wysłany: 2012-04-22, 17:50
Co do rozmów to ja się skupiam na jeździe. Jak miałem jazdy w osiemnastkę rano to instruktor jako pierwszy mi życzenia złożył . Ogólnie ludzie na tych stanowiskach muszą mieć cierpliwość. Czasem więcej, czasem mniej, ale zawsze i za to im chwała. W OSK jest 3 instruktorów. Jeździłem z dwoma(brat i siostra, a z ojcem jeszcze nie) i nie rozmawiamy prawie wcale. Najczęściej wypowiadane zdanie to noga z gazu , bo po 1,5h jazdy mam tendencję zbytniego naciskania, a noga ciężka xd.
edit:
Ostatnio jeździłem i z założycielem OSK. Miał zymny łokieć przez całą drogę. Nawet jak przekraczałem stówę. Trochę pogadaliśmy, ale nie odrywał mnie zbytnio od prowadzenia.PZDR
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum